Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Forum ˇ Linki ˇ Kategorie Newsów ˇ GaleriaWtorek, Luty 20, 2018
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
FAQ
Download
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Dodaj newsa
portal katolicki
wyszukiwarka
Piotr Szczęch
Piotr Szczęch - j.angielski
Piotr Szczęch 1
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 7
Najnowszy Użytkownik: kasio
Na Forum
Najnowsze Tematy
Brak zawartości dla tego panelu
Najciekawsze Tematy
Brak zawartości dla tego panelu
Ostatnie Artykuły
Kim są dobrzy rodzic...
Człowiek podmiotem k...
Alkoholizm
kim jestem ja człowi...
Cyfowy świat mp3
Witamy
Kiedy chce się przeniknąć tajemnice życia, największym problemem jest oczywiście zauważenie znaków.
Kim są dobrzy rodzice???
Dodane przez killer dnia kwiecień 14 2011 16:14:38
„Wiernie spełnić powołanie do bycia dobrą matką i dobrym ojcem,
czyli kim są dobrzy rodzice?


„Rodzina jest tą drogą od której człowiek nie może się odłączyć. Wszak normalnie każdy z nas w rodzinie przychodzi na świat, można więc powiedzieć, że rodzinie zawdzięcza sam fakt bycia człowiekiem. A jeśli w tym przyjściu na świat brakuje rodziny, to jest to zawsze wyłom i brak nad wyraz niepokojący i bolesny, który potem ciąży nad całym życiem” . Tak więc człowiek rodzi się, podlega prawom rozwoju i kształtuje własną osobowość w środowisku rodzinnym. Jest ono podstawowym miejscem wpływu wychowawczego. To, co zostaje zapoczątkowane w klimacie rodzinnym, staje się fundamentem pod dalsze jego lata życia. Utrata przez dziecko prawa do dzieciństwa w normalnej kochającej się rodzinie, zawsze jest dla niego sytuacją bardzo niekorzystną. Środowisko rodzinne jest swoistym poligonem, na którym kształtuje się człowiek, odkrywając w sobie fenomen bycia osobą i kształtując własną osobowość. Od rodziców zależy, czy dadzą mu prawo do wolności, aby mogło uczyć się zasad życia.
Pierwszym wzorem, z którym dziecko się spotyka na drodze wychowania są jego rodzice. Oni swoim przykładem i całym życiem uczą je, jak ma postępować. Dziecko kochając swoich rodziców chętnie ich naśladuje. Jest to więc wielka odpowiedzialność z ich strony za dawanie przykładu! Jeśli jednak ten wzór jest niezgodny z prawdziwymi wzorami dostarczanymi przez społeczność chrześcijańską, to proces wychowania już w swoich początkach zakłada niepowodzenie i liczne zranienia dzieci.
Istnieją trzy podstawowe warunki, które trzeba spełnić, aby wychować dzieci w sposób dojrzały:

1. Wzajemna miłość rodziców
2. Przyjęcie właściwych celów wychowania
3. Dobór odpowiednich metod wychowawczych oraz ich konsekwentne stosowanie.
Pierwszym sposobem wyrażania miłości wobec potomstwa oraz oddziaływania wychowawczego jest fizyczna obecność. Kochać kogoś, to być obecnym w jego życiu. Miłość karmi się obecnością. Miłość rodzi się, rozwija i trwa dzięki obecności i poprzez obecność.
Bardzo ważna jest obecność i bliskość ojca w rodzinie, zaspokaja to w dzieciach potrzebę autorytetu i wzorca, a także – szczególnie w przypadku dziewczynek - dobroć i życzliwość ojca powoduje właściwą ich formację emocjonalną, uczuciową.
Wspominając swe dziecięce lata, pamiętam, jak bardzo tego oczekiwałyśmy od taty, jak niecierpliwie czekałyśmy z siostrami aż wróci z pracy, żeby po prostu z nami był, bo nie miał często siły żeby z nami rozmawiać, czy zagrać w jakąś grę (na to zwykle miał czas i ochotę w niedziele i święta). Obecność taty w domu dawała nam poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że jak się czegoś nie wie to może doradzić, jak się coś zepsuje to na pewno naprawi (mój tata miał taką zdolność - tzw. „złota rączka”) a jak chciałyśmy gdzieś wyjść, to zwykle jego o to trzeba było prosić.
Tato także pilnował nauki. Był (i nadal jest) dla mnie wzorem człowieka – Polaka, znającego świetnie historię swego kraju, wszystkich bohaterów narodowych. Mimo, że sam poznawał tę historię w trudnych dla Polski czasach i jak twierdził „inaczej” go tego uczono, to jednak sam sięgał do źródeł i zależało mu także na tym, abyśmy i my dokładali wszelkich starań, by znać historię Polski, tak jak się zna historię swojej rodziny i jej przodków.
Więź między rodzicielką a osobą zrodzoną jest jedną z najsilniejszych, jakie zna świat. Więź ta bowiem zawiązuje się i rozwija już w okresie płodowym dziecka. Macierzyństwo najpełniej realizuje się w pełnym poświęceniu się dla drugiego człowieka. Obserwując swoją mamę i wspominając teraz jej postawę miłości i zatroskania o całą naszą rodzinę, jestem wdzięczna jej, że jest naszą mamą nie tylko przez to że nas urodziła, ale przede wszystkim za to, że zawsze zabiegała nieustannie o to, aby wciąż z nas się rodził nowy człowiek, abyśmy (z rodzeństwem) wyrośli na dobrych, wartościowych ludzi. Pamiętam, jak mama uczyła nas szacunku do chleba, przyjmowania każdego posiłku jako daru Boga, który winniśmy cenić i umieć za niego dziękować. Uczyła tego własnym przykładem, nie pozwalając na to aby dogadzać naszym kaprysom, lub żeby marnotrawić i tak często ubogie zapasy żywności. Mama uczyła nas skromności i schludności - przede wszystkim sama nie zabiegała o wykwintne stroje, firmowe kosmetyki itp. Dla nas – trzech dziewczyn, dorastających kobiet, taki przykład był niezmiernie ważny, by nie wejść na drogę próżności. Dziś patrząc na moją mamę jest zdumiona jej prostotą, delikatnością i wrażliwością. Zresztą tato także zawsze ją za to cenił i chwalił.
Mama uczyła nas odpowiedzialności i gorliwości w tych obowiązkach, które otrzymywaliśmy w szkole, w gospodarstwie domowym, czy też w codziennych domowych pracach. Rodzice nie wyręczali nas, przeciwnie, kładli nacisk na to, by wszystko było wykonane starannie i perfekcyjnie.
W wychowaniu chodzi o to, aby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem. Dlatego też w rodzinach chrześcijańskich, już bardzo wcześnie, stawia się dziecku wzory wyższe, jakimi są Chrystus i Jego Święci. Należy jednak zauważyć, że nie przekreśla to prawdy, że i wtedy najbliższym wzorem dla dziecka pozostają rodzice, realizujący te wzory wyższe. Osobista relacja rodziców z Jezusem jest wzorem budowania podobnej relacji przez dziecko. Idea naśladowania ma wielkie znaczenie w wychowaniu. Jest ona związana najściślej z jednej strony z jasno sformułowanym ideałem doskonałości osoby, jaką jest Jezus Chrystus, a z drugiej strony z naturą samego Objawienia się Boga człowiekowi i Jego nieustannego zbawczego dialogu, który trwa w czasie. Ta wzorczość rodziców nie przychodzi sama. Oni ze swej strony potrzebują wzoru w naśladowaniu Chrystusa, aby Go następnie, swoimi słowami i życiem, w sposób czytelny, ukazywać swoim dzieciom .
Sądzę, że moi rodzice w dużej mierze odzwierciedlają powyższe rozważania na temat religijnego wychowania dzieci, ponieważ oni swoją misję rodzicielstwa solidnie i wytrwale budowali na Jezusie, którego postawili w centrum od pierwszych chwil swego małżeństwa. Odkąd pamiętam, rodzice kładli bardzo mocny nacisk na nasze życie duchowe, na systematyczność i gorliwość w życiu sakramentalnym, sami dawali tu wzorowy przykład częstego przystępowania do sakramentu Pokuty i Eucharystii, razem z nami klękając do pacierza (co trwa do dzisiaj). Z tym wiąże się bardzo mocno sposób przeżywania świąt Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania Pańskiego; ponieważ nasza sytuacja materialna nie była na wysokim poziomie, więc nie mogliśmy się koncentrować tylko na obficie zastawionym stole i wspaniałych prezentach. Cieszyliśmy się wspólnym przebywaniem ze sobą w prostocie, zgodzie i miłości.
Jan Paweł II w Adhortacji „Fmiliaris Consortio” napisał, że „Rodzice powinni ufnie oraz z odwagą kształtować w dzieciach istotne wartości życia ludzkiego, dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych, powinny nabyć poczucie prawdziwej sprawiedliwości oraz miłości, dzieci mają zostać doprowadzone do poznania zasad moralnych Rodzina w procesie wychowawczym powinna współpracować z innymi podmiotami, jak np. ze szkołą katolicką oraz różnymi instytucjami państwowymi” .
Ten aspekt wychowawczego oddziaływania na swoje dzieci moi rodzice również wspaniale realizowali, gdyż bardzo interesowali się naszą nauką i zachowaniem w szkole. Owszem, gdy z jakimś nauczycielem mieliśmy problemy, rodzice nie bagatelizowali tego, ale prosili go o rozmowę i wyjaśnienie, dlaczego jesteśmy tak, a nie inaczej traktowani. Kiedy była wina z naszej strony uczyli, że trzeba wyrazić skruchę i przeprosić.
Dzięki temu, że rodzice uczyli nas pracowitości braliśmy często udział w różnych zajęciach pozaszkolnych, jak: kółko teatralne, konkursy recytatorskie i inne z zakresu różnych przedmiotów szkolnych, olimpiady sportowe. To zaangażowanie się zabierało nam dużo wolnego czasu i jak pamiętam, czasem to nas drażniło i to ciągłe mobilizowanie: a może jednak dasz radę, co masz do roboty, na co przeznaczysz ten czas.... Rodzice nie bardzo chcieli żebyśmy „marnowali czas” na zabawę, spotkania i imprezy towarzyskie, telewizję… wciąż sugerowali nam, żeby maksymalnie pożytecznie przeżywać czas… tu chyba nie do końca mieli rację … .
To, czego mi brakowało w mojej rodzinie, a z tęsknotą dostrzegałam to u swoich znajomych, to częste i głębokie rozmowy rodziców z dziećmi. Moi rodzice nie byli do tego skorzy (pewno mieli ku temu swoje racje i opory), jednak widzę, jak wspaniałą rzeczą jest, to gdy dziecko może zawsze przyjść do rodziców i o wszystkim, czego pragnie porozmawiać, wszelkie nieścisłości wyjaśnić, swoje zdanie uargumentować… . Z pewnością zacieśnia to jeszcze bardziej rodzinne więzy, uczy wyrozumiałości i szacunku, daje prawa do swej indywidualności i poczucia własnej godności i wartości.
Nie twierdzę, że w mojej rodzinie panował system dyktatorski - bo to za duże słowo, jednak, to co mogę napisać i czym się podzielić, to fakt i spostrzeżenie, że sytuacja w której tylko rodzicie mają monopol na rację, i wszystkie decyzje dotyczące wolności i wzrostu dziecka zależą jedynie od ich poglądu, który nie jest konfrontowany z jego argumentami, nie jest wychowawczy, a wręcz powiedziałbym krzywdzący, gdyż może wprowadzić młodego człowieka w kompleks niższości, zatracenie swojej godności i poczucia jakiejkolwiek wartości. Taki człowiek może nauczyć się automatycznego wykonywania poleceń i wygodnego ulegania decyzjom ludzi mających nad nimi jakąkolwiek władzę.
Podsumowując powyższe rozważania na temat posłannictwa rodziców i świadectwa o moich rodzicach stwierdzam, że powołanie do bycia ojcem lub matką jest niesamowicie ważnym zadaniem wobec potomstwa, gdyż to właśnie oni stają się – bądź nie - autorytetem i oparciem na drodze rozwoju młodego człowieka i kształtowania jego osobowości i światopoglądu. Moi rodzice wychowali mnie z wielką troską i starannością. Przekazali mi bezcenny skarb wiary i ukazali prawdziwy świat wartości. Sami stawali się przykładem w kształtowaniu życia duchowego i stawaniu się autentycznym członkiem Kościoła Jezusa Chrystusa. Zawdzięczam im także to, że przygotowali mnie i moje rodzeństwo (dwie siostry i brata) do odpowiedzialnego i samodzielnego życia „na własny rachunek”, abyśmy żyli na chwałę Bożą i dla dobra bliźnich. Wymagali dużo, czasami wydawało się, że za dużo.... dziś... wydaje to owoce w umiejętności stawiania sobie samej wymagań, zdolność do ascezy, poświecenia się dla drugich, wrażliwości na krzywdę potrzebujących.
Jan Paweł II mówił do młodzieży zebranej w Manili na X Światowym Dniu Młodzieży: „Pamiętajcie jednak zawsze, że zawdzięczacie swoim rodzicom życie i wychowanie. Pamiętajcie o długu, jaki macie wobec rodziców, i o czwartym przykazaniu, które bardzo zwięźle wyraża nakazy sprawiedliwości wobec nich. W większości przypadków to oni zadbali o wasze wykształcenie, nie szczędząc ofiar. Dzięki nim zostaliście wprowadzeni w dziedzictwo kulturowe i społeczne waszej wspólnoty, kraju, ziemi rodzinnej. Mówiąc ogólnie, to wasi rodzice byli dla was pierwszymi nauczycielami wiary. (...) Wzywam was, abyście budowali mosty dialogu i porozumienia ze swoimi rodzicami” .
Ilekroć czytam te słowa, zawsze jest to dla mnie rachunek sumienia – jak ja teraz spłacam moim rodzicom dług wdzięczności, za to wszystko co złożyli wraz z darem mojego życia.

A.G

(świadectwo pewnej dziewczyny )
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ankieta
Irlandia

podoba mi sie

nie podoba mi sie

chciał(a)bym tam pojechać

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Brak postów.
Na bloga liczniki

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie